sobota, 2 lipca 2016

Napad - i co z tego?

Ostatnio miałam stresujący okres, nie wytrzymałam... Rzuciłam się na jedzenie, jadłam wszystko, największy syf jaki jest w sklepach.
Czułam się strasznie, jak śmieć. Myślałam: "Jedzenie znowu wygrało, jestem słabo, bezwartościowa.." Myśli po napadzie bolą, bo czujesz się wtedy okropnie, zawodzisz samą siebie, masz wrażenie, że robisz ogromny krok wstecz.
Teraz, kiedy już jest po wszystkim, gdy siedzę z pustym żołądkiem po głodówce, czuję, że przecież nic się stało. Napady będą, ale stopniowo ich częstotliwość będzie maleć. Kiedyś dojdę do momentu, kiedy w ogóle nie będę ich miała, kiedy będę zdrowa.
Musimy być optymistkami, nikt nie wyzdrowiał z dnia na dzień, nikt nie schudł z dnia na dzień. Wszystko musi potrwać, ale warto być cierpliwym, wytrwałym, bo efekt będzie nieziemski :)
Będziemy chude, szczęśliwe, a przede wszystkim, jedzenie przestanie być problemem!

12 komentarzy:

  1. Ja również dziś przesadziłam z jedzeniem.... Mam wyrzuty sumienia, ale musimy dać radę!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. No i takie podejście to mi się podoba ! Powodzenia :* Trzymaj się CHUDO<3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ważne, ze w chcesz wstać po upadku! Będziemy idealne ♡

    Całuję xx
    http://angel-dreams-ana.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
  4. Cierpliwość się opłaca :) Jednego dnia ma się napad, ale są przecież kolejne dni i kolejne! Warto czekać i warto walczyć! :) Trzymaj się! :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzisiaj zjadłam ok. 600 kcal
    Czuję się jak świnia, jak gruba świnia.
    Jutro za dzień dzisiejszy nic nie zjem, tak będzie lepiej, dla mnie. Dla mojej wagi.
    Pomimo tego, że jestem początkującym motylkiem, nie jem nic.
    Mam 173CM wzrostu, a ważę 69!!!
    Mój cel, który chcę osiągnąć do końca wakacji to 50kg :") Dam radę. Ale i tak pozostanę grubą krową...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też przez ostatni czas mam takie napady na jedzenie, że aż mam wyrzuty sumienia i to jakie...Ale dziś praktycznie nic nie jadłam bo jestem chora mam gorączkę i wgl.Ja tam się cieszę z tego powodu, bo gdy jestem chora nie mam ochoty na jedzonko, a rodzice nie wymuszają we mnie jedzenia (bo niestety tak robią nawet gdy na serio nie mogę, ani kęsa więcej) Ogólnie wczoraj wstałam sobie o 6:00 i ćwiczyłam z Xhit do 7:00 :} O 7:30 zjadłam sobie owsiankę na wodzie...A potem nie jadłam nic, aż do obiadu i muszę przyznać że byłam z siebie bardzo dumna :) Po chorobie biorę się w garść i zaczynam odchudzanie na 100% i nie ma żadnego podjadania...Eh czas się za siebie wziąć ;) Pozdrawiam Aga !♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Aga, ja w Ciebie wierzę :) Ja mam problem taki, że od dłuższego czasu zawsze po przebudzeniu zamiast napić się wody to idę do lodówki (kuchni) JEŚĆ. Nieważne czy jest 3 nad ranem czy 6 rano, a może 12, i tak IDĘ JEŚĆ. Nawet po drzemkach, a robię je właściwie dlatego bo jestem zmęczona i żeby się zająć spaniem, a nie jedzeniem ale jak widać to nie pomaga... Potrafię na śniadanie zjeść 1000-2000 kalorii co jest straszne, ponieważ wcześniej udawało mi się żyć na jednym jabłku przez cały dzień i miałam potem takie piękne ciało... niestety teraz mi się trochę przybrało i na pewno ważę powyżej 50 kg, ale boję się stanąć na wagę (pewnie dałoby mi to motywację i zamiast iść do lodówki to bym od razu na nią stawała) poza tym jest też schowana. Ale dałoby się moje ciało jeszcze naprawić, kości nadal są wyczuwalne, ale mniej widoczne, tylko właśnie problemem jest moje niekontrolowane jedzenie po obudzeniu :C Przyklejam nawet sobie nawet karteczki na rękę z napisem, że mam NIC nie jeść ale to nic nie daje bo i tak o nich zapominam i nie zwracam na nią uwagi, tylko idę jeść... Aż mi wstyd jak pomyślę jaka byłam chuda, najchudsza w klasie i tak mało jadłam, a teraz... normalnie wstyd. Oczywiście walczę dalej i wierze, że mi się uda ponownie ważyć 46 kg A NAWET MNIEJ, no ale mizernie mi to na razie wychodzi heh, no i przerwa między udami mi powoli zanika. Już jest prawie zakryta, ale widzę że jeszcze walczy o przetrwanie xD Jeśli chciałabyś się jakoś kontaktować czy cokolwiek to jestem otwarta. Jeśli nie - zrozumiem. ;) A Twojego bloga będę odwiedzać codziennie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Następnym razem pomyśl co na to Ana. Gdy patrzysz na jedzenie i cieknie Ci ślinka ona jest niezadowolona. Wpadnij do lightlifeofnana.blogspot.com Trzymaj się motylku <3

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie napady pojawiły się, gdy postanowiłam wrócić do normalnego odżywiania. Paradoksalnie po głodówkach czy w ich trakcie takowe nigdy mi się nie zdarzały.Powtarzałam sobie, że to minie. Z czasem po prostu się poddałam i już dzisiaj wróciłam do dawnego stylu życia. Lecę czytać kolejne posty ;)

    OdpowiedzUsuń