czwartek, 11 lutego 2016

Pamiętnik bulimiczki cz. III - jedz, ćwicz i bądź szczęśliwa!

Ile ważę? Nie wiem i prawdę mówiąc, na razie mnie to nie obchodzi. W wychodzeniu z bulimii bardzo ważne jest (przynajmniej w moim przypadku) uczycie sytości. Jem dużo, ale produkty które wybieram to warzywa. Jem zatrważające ilości sałaty i czuję się wspaniale (uśmiecham się, pisząc o niej<3 ). To, że ciąży mi jedzenie na żołądku, daje poczucie bezpieczeństwa, ale nie mam wyrzutów sumienia, bo sałata czy warzywa przyrządzone na parze, nie mają prawie kalorii.
Po drugie, ćwicz. Wczoraj zaczęłam cardio i choć czuję najmniejszy mięsień, to jestem mega zadowolona. Jestem z siebie dumna i czuję, że wyciskanie z siebie siódmych potów, daje efekty.
I najważniejsze, bądź szczęśliwa. Pierwszy raz w życiu, czuję, że ten rozdział w życiu mam za sobą. Jestem zadowolona i mam mnóstwo energii. Oczywiście, nie mogę się poczuć zbyt pewnie, ponieważ napady wrócą, ale myśląc, że mam całe życie przed sobą i tyle do osiągnięcia, zdobycia, bulimia odchodzi na dalszy plan. Zawsze będzie częścią mojego życia, ale nie będzie nim władać. Warto sobie uświadomić, że zaburzenia odżywiana są tylko skutkiem ubocznym naszych problemów, więc warto zastanowić się, co idzie nie tak, że znowu wymiotujesz, obżerasz się i głodzisz. Jedzenie nie rozwiąże problemów!!!
Kochani, powodzenia! Wierzę, że wszystko się ułoży i będziemy szczęśliwi. Warto czasem spojrzeć w lustro i powiedzieć tej osobie, że jest wartościowa, piękna i mądra :)
Buziaki, trzymam mocno kciuki!
Aga
PS. Piszcie, co wy polecacie jeść, które produkty Was zapychają i mają mało kcal. I jak radzicie sobie z nadchodzącymi napadami - czytanie, bieganie a może oglądanie filmy?
Jeśli chcecie popisać albo macie pytanie, piszcie: tojanapewno@gmail.com
https://moodymandy.com

5 komentarzy:

  1. fajnie, że odzyskałaś wiarę w siebie i świetnie sobie radzisz, masz bardzo dobre podejście ;) ja polecam Ci mrożonki warzywne, np mieszanka chińska(całe opakowanie) ma 80kcal, ale naprawdę można się najeść, ja zazwyczaj rozkładam to na dwie porcje co 1-2 godziny C:

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej kochana, ja miałam dwa okropne napadowe dni i szczerze powiem,że u mnie najlepiej sprawdzają się okropne wyrzuty sumienia. Staram się uświadomić sobie co właśnie może się stać jeśli się nie powstrzymam.(Zmarnuję czas, pracę, będę dłużej gruba, czy to co teraz chcę zjeść jest warte tego by tkwić w tym tłuszczu kolejny tydzień?)Staram sobie wytłumaczyć, że to co tak bardzo chcę, mogę przecież zjeść np jutro (i policzyć w bilansie i dalej chudnąć :D)albo choć wieczorem ale ze smakiem na spokojnie. Pomaga także znienawidzenie jedzenia, obrzydzanie go sobie i miłość do chudnięcia:D Nowego ciała jakie czeka. Te jedzenie nie jest tego warte...W tamtym roku miałam straszny ciąg głodówko-napadów ale to faktycznie było tylko kwestią psychiki. Pomaga znalezienie sobie zajęcia, które naprawdę będziesz z zapałem robić i przyćmi pragnienie napychania się bez sensu:) Najlepiej zapomnieć o jedzeniu i na nowo pokochać lekkość i pustkę w brzusiu <3 Choć wiem, że problem nie tkwi tyle co w żołądku ile w emocjach. Uspokojenie się i zdanie sobie sprawy z tego co się idiotycznego robi też dobrze działa. Co do niekokalorycznych wypełniaczy czasem stosuję szklankę ciepłego mleka albo latte, koktajle z mrożonych owoców (z bananem też jest spoko i bardzo syci) z mlekiem, mrożone owoce zmiksowane na sorbet, albo po prostu niskokaloryczny jogurt (no taki z tesco ma tylko 34kcal/130 na butelkę.) Myślę, że świetnie Ci idzie patrząc na pasek obok i jak sobie uświadomisz, ile możesz stracić to odłożysz jedzenie:) (ku przestrodze, ja nie wyhamowałam i przytyłam w 4 miesiące 10 kg co schudłam ;/ więc naprawdę i tak, trzeba się będzie kiedyś opanować i wrócić na dobrą drogę więc lepiej od razu;) Trzymaj się motylku:*

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, że sobie radzisz, każdy dzień bez napadu jest kolejnym krokiem do cudownego życia.

    Ja jak czuję, że zbliża mi się napad wychodzę z domu, idę na spacer. Wszędzie gdzie nie ma jedzenia, później sobie jakoś radzę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana cieszę się ,że tak dobrze Ci idzie! Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Ci powodzenia w drodze do normalności:) Bądz dzielna :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapraszam na mojego bloga. Tam jest opis mojej historii, walki z chorobą, powrotu do pasji, sportu. Wrócenie do prawidłowej wagi z 36kg
    http://sadprincess19.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń