poniedziałek, 23 czerwca 2014

Day 2.

Dzisiaj pierwsze ważenie: 69,5 kg. Co tu dużo mówić, jest źle. Nie mam nic na swoją obronę. Uświadomiłam sobie, że jem nie tylko i wyłącznie dzięki bulimii, bo ona nie stoi nade mną z batem. Bulimia stała się moją wymówki: miałam napad, to jej wina. Ale przecież mogłam wyjść na spacer czy zamiast drożdżówki zjeść marchew i jabłko.
Żeby schudnąć muszę poradzić sobie z moim stosunkiem do niej. Uzmysłowić sobie, że to ja jestem winna przytyciu, a nie ona.
Oto mój dzisiejszy bilans:
2 kawy z mlekiem  40 kcal
owsianka  120 kcal
miska zupy jarzynowej  160 kcal
Total: 320 kcal
Ćwiczenia: 1000 podskoków na skakance; 300 brzuszków, 200 przysiadów; 100 nożyc; 100 pompek
sprzątanie 

1 komentarz:

  1. piękny bilans kochana, tak trzymaj i się nie poddawaj, to już niebawem zobaczysz cudowne efekty swoich wyrzeczeń!

    OdpowiedzUsuń