czwartek, 1 maja 2014

Uwaga, zostały mi tylko 3 miesiące do wakacji, tzn. 92 dni! Trzeba coś ze sobą zrobić, trzeba wziąć się w garść i schudnąć.
Śniadanie: 9.00  owsianka na wodzie, kawa z mlekiem  120 kcal
II śniadanie: 12.00   miseczka zupy jarzynowej  100 kcal
Obiad: 15.00  miseczka kapusty kiszonej  50 kcal
Kolacja: 18.00  jogurt z łyżką siemienia lnianego  130 kcal
Total:  400 kcal
Ćwiczenia: jogging - 1h
 
Głodówki nie  działają, wiecie jak jest: raz nie jesz, raz jesz. Błędne koło, w dodatku spowalniające metabolizm. Cztery posiłki dziennie, o regularnych porach powinny go przyspieszyć, a oznacza to też mniejsze szanse na napady:) 
Tak więc: powodzenie, bo do tych szkolnych wakacji zostały tylko 2 miesiące:(
Powodzenia. Trzymajcie się chudo i miłej majówki!

8 komentarzy:

  1. Więc mamy te same zdanie głodówki do niczego nie doprowadzą : )
    Dieta i ćwiczenia najlepszym wyjściem.
    Świetny plan na bilans :)

    http://this-is-my-diet.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak mało czasu! :(( Załamie sie chyba :p Fajny bilans :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Tobie również udanej majówki :)
    Super bilans
    Pozdrawiam =]

    OdpowiedzUsuń
  4. Super plan, energiczna notka, tak trzymaj! :) Udanego wypiczynku! Trzymam za ciebie kciuki! ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ładny bilans. Udanej majówki. Sama nie wiem ja mam ostatnio lekkie obrzydzenie do jedzenia i wybieram raczej opcje- jedz jak najmniej. Tak mało czasu do wakacji. Muszę szybko schudnąć. W każdym razie życzę powodzenia i trzynam kciuki:*.
    Też wolałabym tą zdrowszą drogę, ale jakoś nie umiem :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ładny bilans, co do głodówek, mam dokładnie takie samo zdanie jak Ty.

    Trzymaj się lekko :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Genialny blog :) dobrze się trzymasz no i ładny bilans

    Zapraszam do mnie :) http://my-personal-perfection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja staram się utrzymać na 800-1000 kcal.
    Dlatego ,że już nie raz przerabiałam to wszystko.
    Przy wzroście 160 ważyłam ok 36 kg. Później musiałam przytyć do 46, później znowu schudłam.. szybko.
    Później znowu musiałam przytyć do 43 kg, i zaczęły się napady, które poskutkowały..
    Zaczynam od nowa, teraz z innymi postanowieniami..
    Ale dalej w głowie mam CEL, tym razem na stałe do utrzymania.

    OdpowiedzUsuń