sobota, 5 kwietnia 2014

Nowe progi kaloryczne i bilans.

Nie daje rady na 200 kcal dziennie. Raz napad, raz głodówka. To nie ma sensu. Staram się jeść normalnie, ale nie potrafię. Nie mogę zjeść kawałka czekolady, kanapkę czy makaron bez poczucia winy, oczywiście nie mówię o napadzie. Wiem, że 600 kcal to mało, ale jak dla mnie najwyższy próg kaloryczny, więcej nie mogę, boję się przytycia.
Postaram się nie panikować, gdy zjem o 100 kcal więcej, ale nie wiem czy mi się uda. Chciałabym, że dziewczyny, które czytają mojego bloga wiedziały, że nie trzeba ważyć 30 kg, by cierpieć na zaburzenia odżywiania. Pozdrawiam i życzę powodzenia z dietami. Mimo, że wiem o swojej chorobie, myślę, że będę szczęśliwa wtedy. gdy na wadze pojawi się 48 kg. Pomyślcie o tym, proszę. Może Wam sie uda z tego wyjść! Ściskam Was mocno i jeszcze raz życzę powodzenia!
5 kwietnia
2 duże kawy z mlekiem  50 kcal
wodnista owsianka  130 kcal
łosoś gotowany na parze  50 kcal
warzywa na parze  70 kcal
herbata
woda mineralna
Total: 300 /600 kcal
Ćwiczenia: jogging 5 km

10 komentarzy:

  1. Fajnie ze napisalas o tym ze nawet te grubsze osoby moga cierpiec na ED : *

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda. Każdy może cierpieć na bulimię czy inne zaburzenia łaknienia, nie tyllko15 latka z wagą 40 kg, ale równie dobrze może to być 20 latka ważąca 70 kg. Nie znamy się może najlepiej, bo jestem tu chyba dopiero 2 raz, ale czuję, że myślimy bardzo podobnie. Ostatnimi czasy przeżywam to samo, co Ty. Ciągle prowadzę taką walkę ze samą sobą. Blog bardzo fajny ;* Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej.
    Przez kilka dni przeczytałam całego Twojego bloga. Trzymam za Ciebie kciuki. :)
    Sama również założyłam bloga o tym, jak jem. A jem o wiele więcej od Ciebie. :<
    Mam nadzieję, że osiągniemy to, co chcemy. :)
    http://your-own-inspirations.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. W tych czasach ludziom nie da się przetłumaczyc że ED to choroba zaczynająca się od psychiki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze robisz kochana,że zwiększasz nieco kalorie :) 200 kcal to na prawdę malutko i z czasem organizm ( i umysł) dopomina się o swoje. Zyczę Ci powodzenia i siły by nie panikować i nie obwiniać się za te 100 kcal więcej niż 600 kcal.
    Trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Życzę Ci aby udało Ci się wyjść z tego. Dobrze, że zauważyłaś że głodówki nie mają sensu. Trzymaj się cieplutko!

    http://odnalezc-harmonie.bloog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam podobnie jak ty. Ustawiłam sobie limit 450 kcal i gdy zjem o 10 więcej zaczynam wariować. Najchętniej jadłabym 200 i chodziła codziennie biegać. Brakuje mi sił. Doskonale Cię rozumiem i zastanawiam się czy jest dla nas jakiś ratunek. Chciałabym, żeby istniało jakieś magiczne zaklęcie, które by wszystko naprawiło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedynym wyjściem jest walka z samą sobą. To niezwykle trudne, ale nie ma innego wyjścia.

      Usuń
  8. Doskonale Cie rozumiem. Tak samo prowadze walke z samą sobą. W weekend obżerałam się bo nie mogłam wytrzymac, a od poniedziałku tylko obiad i kolacja baaardzo uboga. Zapraszam do mnie, możemy siebie wspierac bo czuje, że mamy ten sam problem :) http://skinny-brain-as-bulimic-girl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń