wtorek, 11 marca 2014

Dzień 3.

Dzień 2
Śniadanie: owsianka na wodzie, 2 kawy z mlekiem
Obiad: talerz zupy jarzynowej
Reszta dnia: NAPAD: 3 bułki maślane, kanapka z łososiem, batonik, 3 ciastka Oreo, 2 grzanki, 5 pierogów, 3 szt. ptasiego mleczka
Dzień 3
Śniadanie: talerz zupy jarzynowej, kawa z mlekiem (140 kcal)
Lunch: kawa z mlekiem, bułka z ogórkiem, rzodkiewką i z twarogiem 0% (240 kcal)
Obiad: marchewka (40 kcal)
Dzisiaj cały dzień jestem na mieście, nie będę miała czasu, wstąpić gdzieś i zamówić sałatkę; musiałam wyposażyć się w prowiant, choć nie ukrywam, że jedzenie na mieście, będzie dla mnie ogromnym wyzwaniem i trochę się tego obawiam. Jeszcze ta wczorajsza porażka, nawet nie chce mi się o tym pisać, chyba same wiedzie jak się czuję. Pociesza mnie tylko to, że nie wzięłam senesu: metoda małych kroczków.

4 komentarze:

  1. hmm no ciężka sprawa, ale mam nadzieje, że dzisiaj Ci sie uda :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymam kciuka , zeby Ci sie udalo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. oj, doskonale wiem po sobie, jak jedzenie na mieście potrafi kusić, zwłaszcza gdy człowiek jest głody. w jednej chwili można zjeść dosłownie wszystko, ale potem przychodzą wyrzuty sumienia i człowiek się zastanawia, dlaczego tak naprawdę to zjadł, bo przecież można bylo się bez tego obejść :( do wieczora kawał czasu, ale mam nadzieję, że dasz radę :)
    [http://hidden-demons.blogspot.com/]

    OdpowiedzUsuń
  4. Na pewno sobie poradzisz :)

    OdpowiedzUsuń