sobota, 30 listopada 2013

Czy jestem anorektyczką?

Na to pytanie powinnam odpowiedź sobie sama, ale jest ono skierowane do Was. Czytając tego bloga, macie wrażenie, że pisze go osoba chora na zaburzenia odżywiania?
Prawdą jest, że chcę mieć sylwetkę wychudzonej dziewczyny. Dążę do tego i doskonale wiem, jakie są tego konsekwencje, część z nich zaczęłam już odczuwać. Ale wiem, że jeśli nie schudnę, to będę nieszczęśliwa.
Nie umiem opisać uczucia, gdy burczy mi brzuchu. Jestem wtedy w euforii (chyba większość z nas).
Zachowanie, które opisałam na sto procent powinno być omawiane na terapii. Wiem, że coś się ze mną dzieje, ale czy to już anoreksja?
Pozdrawiam!

5 komentarzy:

  1. Anoreksja zaczyna się w psychice, więc jeśli dążysz do wychudzenia jesteś chora. Tylko Ci się wydaje, że jak nie schudniesz nie będziesz szczęśliwa. Jak schudniesz też nie będziesz. Na tym polega anoreksja, nigdy nie będziesz zadowolona z wagi. Zastanów się czy chcesz sobie niszczyć zdrowie. Wybór musisz podjąć sama, o ile już tego nie zrobiłaś. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To napewno anokreksja jednak ja rozumiem twoje zachowanie. Wychudzone dziewczyny sa wszedzie, a wiec zyjemy pod presja. Otoczenia narzuca nam abysmy byly chude najbardziej jak sie da.. Nic dziwnego ze wiele młodych dziewczyn w takiej sytuacji wpada w anoreksję

    OdpowiedzUsuń
  3. Też ciągle zadaję sobie to pytanie. Chcę być piękna, blada, wychudzona. Ja cały czas podświadomie sobie mówię, że to nic związanego z anoreksją, lecz masz rację, inni tak to widzą. Często przeszkadza mi to, jak ludzie patrzą na moje odchudzanie. Po pierwsze: staram się, a nadal jestem tą tłustą krową co w wakacje, po drugie, co innych obchodzi moje życie. W moim życiu często pojawiają się etapy, kiedy sama mam wy**bane na swoje życie, więc jak inni są w stanie interesować się tym co robię.. Powinnaś stanąć przed lustrem, spojrzeć i powiedzieć sobie co o myślisz o swojej osobie. Nawet nie tyle o wyglądzie, bo to jest ciężko zmienić. Bardziej chodzi o nastawienie do życia, charakter. Powiedz sobie, czy jesteś dobrym człowiekiem, czy jakiś fragment twojej psychiki zajęty jest przez anoreksję. Zastanów się, czy jest dobrze i czy mogło być lepiej. Takie filozoficzne podejście do sprawy, często pomaga przetrwać. Wierzę, że dojdziesz do tego, czy jesteś anorektyczką. Podejmiesz właściwą decyzję, pamiętaj o tym co jest w życiu najważniejsze. Dopiero kiedy osiągnie się cel, okazuję się że lepiej było go mieć, codziennie o nim marzyć. Potem można stracić wszystko. Czerwona granica jest bardzo cienka. Jeśli będziesz pilnowała żeby jej nie przekroczyć, wygrasz życie. I nawet w chudziutkim ciele, nie będziesz postrzegała siebie, jako anorektyczki. Anoreksja to choroba, my chcemy być idealne. Ideały nie istnieją, ale jesteśmy wyjątkowe bo chcemy dążyć do ideału, walczymy o niego. Zastanów się, proszę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oh ja też siebie o to pytałam. Ale to były skrajne momenty, kiedy myślałam o stabilizacji. Myślałam: co będzie jak schudnę? Czy gdy zacznę jeść, będę tyć? Będę gruba? Stracę to co mam? I miałam zakończyć na 50 kg ale kontynuowałam dietę. Gdy ważyłam 45 kg było to samo. Pojawiły się nowe myśli takie jak: Tyle osiągnęłaś. Możesz osiągnąć więcej! Przecież świetnie Ci idzie! Chcesz być chuda, same kości. Kontynuuj dietę. Na stabilizacji przytyjesz. Ale musiałam umieć sobie powiedzieć sto, tak jak mówiłam start, gdy zaczynałam dietę i zawalałam po kolei dni. I powiedziałam stop, jestem na stabilizacji, jem i nie tyję, wręcz schudłam jeszcze kilogram i czuję się świetnie c: Trzeba samemu w sobie zwalczyć to głupie drugie dno. Ja się cieszę że zaczęłam stabilizację, bo jeszcze moment a byłoby za późno.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo Wam dziękuję za komentarze. Dały mi do myślenia. Zdałam sobie sprawę, że jestem chora, ale chęć schudnięcia jest i tak dużo większa niż chęć bycia zdrową.

    OdpowiedzUsuń