poniedziałek, 28 października 2013

Zmieniłyście się...

Mój ostatni post namieszał trochę. Czytając Wasze komentarze zdałam sobie sprawę, że zupełnie inaczej patrzycie na Anę. Chcecie żyć fit, być zdrowe i to jest mega fajne, ale zastanawiam się, gdzie się podziała Wasza walka o wychudzone ciało.
Od czasu do czasu mam zmianę poglądów, myślę: Walić to wszystko!, ale po jakimś czasie to znowu wraca. Nie mogę sobie wyobrazić, że mogłabym coś jeść publicznie, czy nie zanotować swojego bilansu w notesie.
Z jednej strony jestem z Was bardzo dumna, że dałyście radę i zaczynacie myśleć jak normalni ludzie, ale z drugiej zastanawiam, co przyczyniło do tak radykalnej zmiany opinii.  Naprawdę nie chciałybyście być chude, tak jak te dziewczyny ze zdjęć?
Pozdrawiam  i trzymam za Was kciuki, za Wasze lepsze życie!
PS. Nie chcę nikogo obrazić tym postem, po prostu piszę, co myślę.

6 komentarzy:

  1. zgadzam się z Tobą w stu procentach, choć nie wiem czy pisząc, że wszyscy przechodzą na "zdrowy" tryb życia miałaś na myśli również i mnie. nie potrafię tego zrobić, nie potrafię jeść w granicach normy, czy chociażby nawet te 1000 kcal, bo przy 800 mam okropne wyrzuty sumienia. też czasem zastanawiam się nad zmianą i powrotem do bycia fit, ale po prostu nie mogę. desperacko pragnę być chuda...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie zmieniłam poglądu, ukończę SPD tak jak ukończyłam SGD i osiągnę cel. Jak mi się uda będę stabilizować, ale teraz daję z siebie wszystko. Zajrzyj do mnie i powiedz co sądzisz o bilansie 400, bo trudno mi powiedzieć, czy uważasz to za dużo, czy też idealnie lub mało ... bo chyba ostatnio przesadziłam z bilansami i ta 400 wydaje mi się idealna. I tak jestem pod normą bilansów SPD. Trzymaj się ;* Motywujesz!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem, gdzie zgubiłam swoje całe to 'pro-anowe. chyba gdzieś pomiędzy kolejną garścią wypadających włosów, dusznościami, zawrotami głowy, brakiem siły, apatią, anemią i tego typu rzeczami. Ale to nie jest tak, ze zupełnie to porzuciłam. Jakoś tak balansuję pomiędzy 'pro-aną' a 'byciem fit', zmieniając poglądy średnio raz w tygodniu...

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakbyś chorowała ponad 7 lat to byś wiedziała czemu tak jest. Człowiek z czasem odrobinę mądrzeje i wie ,ze głodzenie się to nie jest najlepszy sposób na schudnięcie. Zapraszam do siebie i jeśli przebrniesz przez lata mojego bloga to zrozumiesz

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tam się cieszę, że więcej ludzi tak myśli... Wiem, że ja tak nie potrafię, ale przynajmniej inni mają zdrowe poglądy.

    Trzymaj się ; *

    OdpowiedzUsuń
  6. Byłam u dietetyczki, nie wiem dlaczego, ale po tej wizycie wszystkie moje wcześniejsze poglądy się zmieniły. W sumie nie wszystkie. Nadal chcę być piękna i chuda, tylko teraz chcę do tego dojść zdrowiej, nie głodząc się. Miałam problem z bulimią, teraz rodzice pilnują żeby po tych zdrowych posiłkach nie wymiotować, ale często źle się czuję. Tak na prawdę, wszystkie możemy być chude. To w jaki sposób do tego dojdziemy zależy tylko od nas, ale warto pomyśleć o konsekwencjach. Ja właśnie to przemyślałam. Schudnę, będę piękna, ale zdrowo piękna. Zdrowo psychicznie. Pozdrawiam i życzę Ci abyś osiągnęła swój cel, też chcę dojść do 48kg więc przejdziemy podobną drogę. Trzymam kciuki :*
    http://dazacdoperfekcji.blog.onet.pl/ zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń