sobota, 14 września 2013

Podsumowanie tygodnia.

Poszło tragicznie. Zero dyscypliny, motywacji.
Na moje szczęście srogo za to zapłaciłam. Mama powiedziała mi, że mam się zbierać i idziemy do galerii na zakupy. Po kurtkę, spodnie, buty, koszule itp. Wiecie, duży shopping. Odmówiłam. Powiedziałam, że nie chce mi się i nigdzie nie idę. Tym sposobem zostałam jedynie w Conversach i w dwóch parach spodni.
Mniejsza z tym. Nie zamierzam kupować nowych ciuchów, wyglądając jak świnia. Proste.
Dzisiaj głodówka - gorąca herbata i gumy do żucia.
Jeśli chodzi o moje samopoczucie, to jest okropne. Łzy napływają mi do oczu. Czuję się fatalnie.
A Wy co myślicie? Powinnam jechać czy nie?

4 komentarze:

  1. ja mam to samo, nie chcę kupować sobie żadnych nowych ciuchów dopóki nie schudnę. Ale jeżeli mama ci to proponowała to myślę, że nie powinnaś odmawiać, ale zrobiłaś tak jak uważałaś ;)i powodzenia na głodówce

    OdpowiedzUsuń
  2. Najlepiej będzie jak ustalisz sobie jakiś wagowy punkt. Może to być Twój 1 cel: 65 kg i dopiero wtedy jedziesz na zakupy. To jest dość motywujące :)
    A przy okazji jak kupisz jedną mniejszą jeszcze bluzkę... oo, jak bardzo wtedy chce się chudnąć!
    http://hungrybutterfly.y0.pl/phpbb3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też nie mam ochoty na zakupy, też czuję się okropnie myśląc o swojej wadze i wyglądzie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Powodzenia z głodówką a co do zakupów to myśle że powinnaś jechać,napewno nie jest tak źle ;)

    OdpowiedzUsuń