sobota, 22 czerwca 2013

Jest taki głód...

Jest taki głód, który zna każda z Was. Nie jest on typowy. Wymaga od Ciebie pochłonięcia ogromnej ilości pokarmu. Nie umiem go opisać. nie odczuwasz wtedy burczenia w brzuchu, nie robi Ci się niedobrze i nie kręci Ci się w głowie. Coś głęboko w Tobie mówi Ci, że masz iść do sklepu i kupić to, co lubisz najbardziej. Oczywiście jeśli masz przy sobie drobne to to robisz. Jeśli nie to jesz to, co masz pod ręką. Gdy to całe "przedstawienie" się skończy, idziesz po cichu do toalety ze szczoteczką w ręku bądź włączasz czajnik, by zaparzyć senesu, czy bierzesz tabletki.
To taka ceremonia. Jestem przekonana, że każda przez nią przechodzi. Najbardziej mnie denerwują głupie komentarze pt. zapij głód wodą. Owszem to działa, jest to genialny sposób. Ale na co dzień. Nie w ten jeden dzień. Wtedy nie pomaga nic, nic prócz płaczu. Jest to jeden z tych dni, a jest ich bardzo, bardzo nie wiele, kiedy płaczę. Najdziwniejsze jest to, że nie płaczę by pozbyć się złych emocji, tylko dlatego, że czuję w środku ból, którego również nie potrafię opisać, bo to nie jest ból fizyczny.

2 komentarze:

  1. Wiele z nas to zna... i czasem lepsza chwila nad talerzem, a potem chwila w łazience, niż męczenie się przez cały dzień z myślami i frustracją... Tylko nie daj się wpędzić w ślepe koło.. w wir jedzenia i wymiotów/przeczyszczeń, bo do tego krótka droga od takich dni...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam jeszcze gorzej bo nie umiem wymiotowac dobrownie dla tego cwicze ale teraz nie jem prawie wgl I lepiej mi z,tym na psychice

    OdpowiedzUsuń