środa, 20 marca 2013

A tak dobrze szło...

Było fantastycznie. Dieta, ćwiczenia... aż do wczoraj. Powiem tylko jedno słowo: napad. Ale i dziś jest dzień, i można zacząć wszystko od nowa. Optymizm to podstawa. Choć w głębi duszy jestem na siebie wściekła. I to mega. W sobotę idę do galerii. Wiecie, duże zakupy. Takie, jakie lubię najbardziej. Nie będę ukrywać, że bardzo się ich boję. Tym bardziej, że wczorajszy dzień to klapa i kompromitacja. Boję się przymierzać spodnie, boję się wziąć rozmiaru 38 spodni. Obawiam się mojej reakcji na własne ciało w sklepowym lustrze.
Ale trzeba w siebie wierzyć i wszystko pójdzie po naszej myśli.
Postaram się Wam napisać o moich dozwolonych produktach w diecie oraz o tym, jak skutecznie zapominam o jedzeniu. Buziaki. Trzymajcie się cieplutko i chudziutko.

niedziela, 17 marca 2013

Streszczenie mojego tygodnia.

Zaczęłam na prawdę wierzyć w to, że mi się uda. Czuję lekkie podekscytowanie, ale również strach, że mogę zawieść samą siebie. Parę dni temu to zrobiłam, nie będę o tym pisać, bo nie ma się czym chwalić. Napady dalej się zdarzają, wydaję mi się, że są coraz większe.Gdy wtedy jem, to jem jak w amoku. Same wiecie, jak to jest. Straszne, jak o ty piszę to ciarki mnie przechodzą. Czasami chciałabym pójść i się komuś wygadać. Powiedzieć o tym , jak dużym problemem jest dla jedzenie. Ostatnio bardzo często się zastanawiam, dlaczego mnie to spotkało, dlaczego jak każda dziewczyna nie mogę normalnie jeść. Nie wierzę w to, że dziewczyna niższa ode mnie, a przy tym cięższa dobrze się czuje w swoim wyglądzie i jest szczęśliwa. To brednie. Jak to możliwe, skoro media nakazują nam być chudymi. Mniejsza z tym. Wierzę, że jestem naładowana dobrą energią i w końcu będę chuda i osiągnę swoje wymarzone 48 kg. Pozdrawiam!
Zamieszczam Wam po raz kolejny moje ulubione zdjęcie.Dla mnie jest najprawdziwszą thinspiracją.

czwartek, 7 marca 2013

We all need thinspiration.

"Quod me nutrit, me destruit"

Co mnie żywi, to mnie niszczy. Niby tak... Więc jak żyć? Każdy człowiek na Ziemi musi jeść. To logiczne. Jemy, by żyć. Moim zdaniem takie myślenie jest okey. Gorzej jest gdy człowiek żyje, żeby jeść.
Nie dawno byłam na innych blogach i czytałam dekalogi, które moim zdaniem przekazują w miarę dobre treści. Ale nie popieram tego, że dekalog nakazuje przestać jeść. Musimy to robić, by przeżyć. Każda z Nas czeka na moment, kiedy wejdzie na wagę i popłacze się ze szczęścia, bo ukazały się na niej cyfry, o których marzyłyśmy. I tego Wam życzę, i proszę Was o to, byście podchodziły do dekalogu z głową. Pozdrawiam!

poniedziałek, 4 marca 2013

Hmmm....

Prawdę mówiąc nie wiem od czego zacząć. Jedzenie stało się moją obsesją. W myślach liczę kalorię, boję się zacząć posiłek, bo nie ma pewności, że na mojej porcji się skończy. Boję się. Z drugiej strony kiedy mam napad, nie kontroluje nic. Jestem w amoku. Nie ważne co to jest (choć najlepiej by była to czekolada, ciastka, bułki słodkie i batony), ważne żeby było tego dużo. Jedzenie słodyczy kojarzy mi się tylko z napadem i późniejszym przeczyszczaniem się. To straszne, nieprawda? Jeśli już dzień rozpocznę i zakończę tak jak to sobie założyłam (300-500 kcal dziennie, warzywa, woda i owoce) czuję dumę. Wtedy jestem najlepsza, jestem wspaniała. Właśnie w tych chwilach czuję nieocenione poczucie własnej wartości. A co najważniejsze czuję głód. Uwielbiam to uczucie.
Dzisiaj znowu miałam napad. Dzisiaj zgrzeszyłam fish and chips. Po prostu nie miałam drobnych na słodycze. A teraz mam wyrzuty sumienia. Chce mi się płakać. Nie wiem co robić. Czuje, że się poddaje. A chcę być silna. Parę dni tego usłyszałam od koleżanki: "To ty byłaś taka chudziutka". Nie będę Wam pisała całej historii, bo padniecie z nudów jak będziecie to czytać. Mniejsza z tym, jak to usłyszałam, myślałam, że tam padnę. Zrobiła mi się słabo i czułam się, jakby mi dała po razie. Mam świadomość, że zrobiła to nieświadomie. Ona nie wiem, co przeżywam i co się dzieję w mojej głowie.
Pragnę tylko jednej rzeczy, której sama nie potrafię osiągnąć. Chciałabym spojrzeć w lustro i powiedzieć, że jestem piękną i mega chuda kobietą. Po prostu patrzę i mówią : You' re looking stunning. You are skinny and beautiful.
So... good luck girls. Take care!