piątek, 28 grudnia 2012

Mam nadzieję, że u Was wszystko dobrze...

Jak tam po świętach? Żyjecie?:) U mnie jest okey. Pomału znowu zaczynam biegać (miałam małą kontuzję i musiałam przystopować). Jem to co zwykle: macę, twaróg, brukselkę, brokuł i piję świeży sok z pomarańczy. Od czasu do czasu sięgnę po senes, aczkolwiek staram się ograniczać, bo moje jelita są tak rozleniwione, że szkoda gadać. A może Wy wiecie, co zrobić, żeby pracowały tak jak dawniej. Bardzo, ale to bardzo proszę o rady. W środę idziemy do szkoły, znowu zacznie się harówka. Przynajmniej w moim wykonaniu. Aaa, bym zapomniała po drodze jeszcze sylwester. Ja spędzam go sama w domciu, w piżamce, kubeczkiem herbatki i książką w ręce.
Cisza, spokój, czyli to co lubię najbardziej. Prawdę mówiąc musiałam się nieźle napocić, żeby wytłumaczyć moim przyjaciołom, że nie mnie nie będzie. Ale udało się. Byłam stanowcza i nieugięta.:) Jejku, jak to brzmi. A Wy, macie jakieś plany? Idziecie na imprezę?
PS. Czas wymyślić noworoczne postanowienia. Ja dałam sobie trzy miesiące, do uzyskania wagi 48 kilogramów. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Mam nadzieję, że się uda.
A jakie są Wasze sposoby na odchudzanie, silną wolę? Piszcie, zawsze chętnie czytam.
Pozdrawiam i życzę powodzenia. Buziaki!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz