sobota, 22 grudnia 2012

Chyba zaczynam nabierać sił...

I jak po końcu świata? Żyjecie?:) Pomału odsypiam, przynajmniej się staram nabrać sił. Wolne, wreszcie. Można nic nie robić, leżeć i się zrelaksować. Prawdę mówiąc to jestem trochę przerażona, bo muszę iść jutro ubrać choinkę i pomóc w świątecznych porządkach.. Tortury... Ale mniejsza z tym, chciałam Wam bardzo podziękować, że czytanie moje "wypociny". Bardzo się cieszę, to dla mnie bardzo ważne. Oczywiście postaram się Was nie zawieść, ale pamiętajcie to działa w dwie strony. Wierzę w Was i kibicuję Wam z całych sił. Więc, kochane do roboty. Pokażmy wszystkim, że jesteśmy silne i nic, ani nikt nam nie przeszkodzi w spełnieniu marzeń. Mam teraz łatwiej, bo gdy jestem w domu nie mam apetytu. Tu posprzątam, pójdę pobiegać i jakoś czas zleci.
A jak u Was? Jak Wy zabijacie czas i jakie są wasze opinie o świętach? Piszcie jak tam diety, samozaparcie i waga.
Trzymajcie się cieplutko i bardzo, ale to bardzo chudziutko.
PS. Chude dziewczyny nigdy się nie poddają, jutro też jest dzień. Jeśli zjadłyście za dużo to idźcie pobiegać, poćwiczyć. Jesteśmy silne i zawsze będę Wam powtarzać. 
Black-and-white-girl-perfect-skinny-thin-favim.com-251162_large
b44.jpg

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz