poniedziałek, 1 października 2012

Szarobury dzień, szarobury nastrój.

                     
          Dziś jest nijak. Pada, jest zimno, nic się nikomu nie chcę. Nie miałam dzisiaj czasu na "zdrowe" trzy posiłki, a co dopiero zalecane przez dietetyków pięć. Rano wypiłam herbatę a na obiad zjadłam około 150 g łososia gotowanego na parze (300 kcal - dużo, ale ma dużo składników odżywczych, których naprawdę potrzebuję) i około 400 g fasolki szparagowej (100 kcal).
Razem: 400 kcal
PS. Lubię takie dni, kiedy "nie wiem w co ręce włożyć", bo nie mam czasu na jedzenie i nie muszę sięgać po senes i środki przeczyszczające. I dzięki temu dążę do takiego efektu:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz